Portret młodego Ignacego Krasickiego
Przybył do nas dziś – do tej pory nieznany – portret młodego Ignacego Krasickiego. Został wyeksponowany w „Gabinecie Ignacego Krasickiego” urządzonym w dawnym kredensie, na przeciw znakomitych osiemnastowiecznych portretów jego rodziców, malowanych przez Augusta Myrysa.
Obraz datowany jest na 1761 rok, przedstawia Krasickiego w wieku 26 lat, z czasu jego pobytu w Rzymie. Zachowany z tyłu napis: Ignace Comte Krasicki | Prevot de la Cath de Premislie | offer son portrait gage d’une parfait amitié estime | et reconnaissance | Rome 24 Juillet 1761 (tłum. Ignacy Hrabia Krasicki | prepozyt katedry w Przemyślu | oferuje swój portret jako dowód doskonałej przyjaźni, szacunku i uznania | Rzym, 24 lipca 1761 r.).
W 1757 roku Krasicki został kanonikiem katedry przemyskiej, a kilka miesięcy później objął probostwo katedralne, do której to funkcji odwołuje się inskrypcja na odwrocie obrazu. Krasicki udał się do Rzymu w 1759 roku w celu podjęcia dwuletnich studiów teologicznych w jezuickim Collegium Romanum. Zamieszkał w Hospicjum polskim przy kościele św. Stanisława, gdzie pełnił funkcję prowizora opiekującego się tamtejszym archiwum.
Co Ignacy Krasicki robił w Rzymie w 1761 roku? Z kim się spotykał, jak spędzał czas wolny? Na te pytania biografowie biskupa nie znaleźli jeszcze odpowiedzi. Ostatnia wzmianka o Krasickim w protokołach posiedzeń Hospicjum pochodzi z maja tego roku. Teraz wiemy także, że pod koniec lipca nadal przebywał w Rzymie, a w styczniu 1761 roku wznowił pisanie listów już z Polski, z Pleszowic.
Portret 26-letniego Krasickiego jest t.zw. portretem prywatnym. Świadczy o tym przede wszystkim strój, w którym został ukazany. Ignacy Krasicki został tu pokazany w białej, ozdobnej koszuli, a ręce opiera nie na religijnej księdze, tylko tomie opisującym historię Rzymu.
Obraz został zakupiony przez Muzeum Warmii i Mazur w marcu 2025 roku na aukcji w paryskim Domu Aukcyjnym ADER.
Przez ostatni rok portret był poddawany niezbędnym pracom konserwatorskim w Pracowni Konserwacji MWiM.
Fot. Radek Niemczynowicz







